Pustkowia Kazarmanu cz.1

Straszyli mnie, że nie przejadę tych gór, że tam upał, nie ma sklepów, są za to wilki, skorpiony i węże. Jak okiem sięgnąć – pustka. Słońce prażyło niemiłosiernie. Przede mną widok na wyschnięte, pożółkłe góry i 280 km po bezdrożach, za mną – jedyna na tym pustkowi ludzka enklawa, można powiedzieć – oaza. Stoję, myślę, po ciele przebiega dreszcz emocji… Czytaj dalej…