Szpilki do namiotu

Szpilki do namiotu stal vs aluminium.

We wcześniejszych postach wspominałem, że w bałkańskich górach nabawiłem się przewlekłego bólu kolan. Aby podobna sytuacja nie miała miejsca, postanowiłem zadbać o kilka rzeczy, m.in. o mniejszą wagę roweru i całego bagażu. Dzisiaj podpowiem, jak zmniejszyć wagę namiotu…

Szpilki. Nie chodzi tu o kobiece buty, lecz o elementy, za pomocą których, namiot trzyma się podłoża i nie przewraca, a także poprawia się wodoodporność jego tropiku. Jeśli kupujemy namiot tani, bądź ze średniej półki, producenci w zestawie oferują nam komplet stalowych szpilek. Od lat wożę te szpilki ze sobą i nie zastanawiałem się nad ich wagą. A wiecie, że są też szpilki aluminiowe? Nie dość, że lżejsze, to jeszcze zaostrzone na końcu, dzięki czemu szpilka wchodzi w ziemię, jak w masło! Aby zobrazować Wam o co mi chodzi, zrobiłem dwa zdjęcia porównawcze:

szpilki

Stalowa szpilka – waga 33 gramy

szpilka alu

Aluminiowa szpilka – waga 15 gramów!

Powiedzmy, że w zestawie mamy 10 szpilek stalowych co daje nam razem 330 g. Podczas, gdy ta sama ilość aluminiowych waży 150 g! Jest różnica? Połowę mniej 🙂 Ktoś powie: a co to jest 150 g?! Odpowiadam: ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. Szpilki namiotu to tylko jeden z wielu elementów bagażu, które można uszczuplić o kilkaset gramów. Jeśli poszukacie w Internecie aluminiowych szpilek, zapewne pierwsze, jakie zobaczycie będą kosztować prawie 10 zł za sztukę! Spokojnie – ja za swoje płaciłem 2,50 zł za sztukę 🙂 Jeśli komuś nie uda się znaleźć, proszę o maila, podam link do sklepu. Szpilki kupował mi mój, z natury sceptyczny, kolega, który miał bliżej do owego sklepu. Gdy wziął tę szpileczkę do ręki, to sam też nabył komplet :). Polecam! Niedługo kolejne tipsy, z cyklu „odchudzanie sakw”.

2 thoughts on “Szpilki do namiotu

  1. Nigdy nie wiadomo, gdzie będziemy rozbijać namiot, ale są też szpilki ważące 0 gramów 😉 Wystarczą odpowiednio przygotowane patyki, które możemy pozyskać w terenie na miejscu obozowania. Takie szpilki ważą właśnie w bagażu dokładnie 0 gramów bo nie musimy ich nawet ze sobą zabierać.

    1. Było, było… Kiedy jechaliśmy z Kolegą z Zagrzebia do Wiednia, zdarzyło się, że zostaliśmy bez namiotu. Za schronienie przed deszczem w nocy, posłużyły nam dwie plandeki z Biedronki, ekspandery do bagażu oraz właśnie drewniane maszty i wystrugane z patyków szpilki 🙂 Pytanie tylko, czy chcielibyśmy się w to specjalnie bawić codziennie, po przejechaniu średnio 100 km na rowerze?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *