Crosso Dry Big Recenzja

Crosso Dry Big recenzja sakw rowerowych po 12 latach użytkowania i przejechanych dziesiątkach tysięcy kilometrów. Czy są rzeczywiście niezniszczalne?

crosso dry big recenzja

Góry, bezdroża, kamienie, dziury i wertepy, piach, kurz, strumienie przecinające drogę, ulewne deszcze, palące słońce… Kto podróżuje rowerem wie, że drugim po jednośladzie, najważniejszym ekwipunkiem low-rider’a są sakwy, w których można przewieźć wszystkie pozostałe, niezbędne w podróży rzeczy. Często charakterystyczny kolor sakw staje się naszą „rozpoznawalną marką”. Torby zostają „przyspawane” do naszego pojazdu, tworząc jedność. Czego by nie mówić, warto zapamiętać, że rower i sakwy muszą być sprawdzone i niezawodne!

crosso dry big recenzja czarnogóra
Fot. 1: Montenegro (Czarnogóra) 2000 m n. p. m. – Bałkany 2014

Jestem miłośnikiem trwałego i solidnego sprzętu. Wolę dopłacić więcej i mieć pewność, że przedmiot posłuży mi wiele lat, niż kupować co roku nowe barachło. Z sakwami polskiej firmy Crosso jeżdżę od 12 lat (kupione w 2009 roku). Czego by im nie zarzucić, to jednak cały czas są, te same. Od początku swoich wypraw wymieniłem już niemal wszystko w swoim sprzęcie, w rowerze nie zmieniłem tylko ramy. A sakwy nadal służą. Torby Crosso mają charakterystyczny tylny odblask, po którym my, turyści rowerowi z Polski, poznajemy siebie w trasie nawet w bardzo odległych od naszej ojczyzny krajach i jest to bardzo miłe.

Recenzji i opinii w internecie na temat sakw rodzimego producenta krąży wiele. Porównywane są zwłaszcza z niemieckiej produkcji odpowiednikiem (zdecydowanie droższym i mniej pojemnym, ale za to „niemieckim”).

Co było nie tak, a co okazało się niezniszczalne w sakwach Crosso Dry Big przez te 12 lat? Zobaczyłem, wypróbowałem, dzielę się spostrzeżeniami…

Fot. 2: Łeba – Wybrzeże Bałtyku 2009 – Pierwsza wyprawa z nowymi sakwami

Wodoszczelność. Sakwy są „wodoszczelne”. Przy wyborze produktu należy odróżniać pojęcia „wodoodporne” i „wodoszczelne”. Słowo „wodoszczelne” oznacza, że kiedy je wrzucimy do rzeki, to nie ma prawa doń dostać się woda. I takie rzeczywiście są sakwy Crosso Dry Big. Jeśli dobrze zrolujemy górne zapięcie (wg mnie co najmniej dwa razy), rzeczy w środku na pewno pozostaną suche, nawet przy „oberwaniu chmury” i ulewnym deszczu. Torby wykonane są bowiem z tkaniny poliestrowej (plandeka PVC), która w środku wzmocniona jest siatką.

crosso dry big recenzja
Fot. 3: Islandia 2017 – w pierwszego poranka wyspa przywitała nas deszczem i wilgocią
crosso dry big recenzja
Fot. 4: Rumunia, po gwałtownej ulewie w górach u podnóża jaskini Meziad – Bałkany 2014

Odporność na promieniowanie UV. Tutaj mogę napisać krótko – przez 12 lat sakwy nie straciły ani swojego pierwotnego koloru ani blasku. Wydają się w ogóle nie być podatne na szkodliwe działanie promieni słonecznych, mimo jazdy w ogromnych upałach, przez półpustynie, gdzie nie było żadnego cienia często przez cały dzień.

Mocowanie. Stalowe haki, na których sakwy trzymają się bagażnika – z jednej strony oznaczają trwałe, bezawaryjne mocowania, na których opiera się sakwa, ale z drugiej – że będą dosłownie „ryły” lakier na nowiutkim bagażniku. Warto więc zawczasu bagażnik w odpowiednich miejscach zabezpieczyć. Można do tego celu wykorzystać dostępne w sklepie producenta przeźroczyste nakładki z grubego PVC, z taśmą dwustronną. Ja próbowałem wcześniej koszulek termokurczliwych, które można kupić np. w sklepach elektronicznych. Koszulki zgrzewałem na hakach sakw. To rozwiązanie też dawało radę, ale wolę nakładki od producenta.

Fot. 5: Sierpień 2021 – stalowy hak sakwy który przetrwał 12 rowerowych sezonów

Firma Crosso wprowadziła również jako opcję do swoich sakw system nośny niemieckiego producenta, firmy Rixen&Kaul, z wytrzymałego tworzywa sztucznego (System Click). Podobno, jak można przeczytać na rozmaitych forach internetowych, „plastikowe rozwiązanie” jest równie trwałe co stalowe.

Fot. 6: https://crosso.pl/pl/technologia/system-click/

Nie próbowałem i raczej nie zamierzam. Sprzęt na rowerze wożę niemal wyłącznie na tylnym bagażniku (im mniej toreb tym wygodniej i lżej w transporcie publicznym). W sakwach przewoziłem nawet po 15 kg ekwipunku (w sumie 30 kg). Hak – najważniejszy element sakwy ma być stalowy i koniec kropka.

Rozstaw metalowych haków niestety nie jest regulowany, co może czasami przeszkadzać przy nieoryginalnych bagażnikach. Warto więc przed decyzją zakupu wszystko sobie pomierzyć i sprawdzić czy haki będą mogły być ulokowane w odpowiednim miejscu na bagażniku (wolnym od poprzeczek), bo gdy położenie sakwy wypadnie zbyt blisko pedałów, but będzie o nią ocierał w trakcie jazdy.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na geometrię sakw. Producent zadbał o to, by zminimalizować ryzyko ocierania butami o rogi sakw. Torby nie są idealnie prostokątne. Od strony korby zwężają się ku dołowi, dzięki czemu zyskujemy więcej przestrzeni na „rozmach” nogi.

crosso dry big
Fot. 7: https://crosso.pl/pl/produkt/dry-60/

Haki przymocowane są do toreb nitami. To może budzić pewne wątpliwości, np. czy nie powstaną z czasem luzy, itp. Moje sakwy, intensywnie używane przez 12 sezonów, nie mają żadnych „luzów”. Haki osadzone są na swoich miejscach i ani drgną. Nie mam co do tego mocowania najmniejszych zastrzeżeń. Dodam jedynie, że nity od wewnętrznej strony zabezpieczone są plastikowymi nasadkami (aby nie rysowały sprzętu czy ubrań). Kilka tych kopułek na przestrzeni lat odkleiło się od nitów. Nie jest to jednak katastrofa – w razie czego – klej kropelka i problem zostaje rozwiązany raz na zawsze.

crosso dry big
Fot. 8: Z lewej strony brakuje jednej plastikowej osłonki, wystaje nit.

Sakwy od spodu mają trzeci hak przyczepiony na elastycznej lince, której długość możemy regulować. Mocowanie dolne jest niezbędne do tego, aby na wertepach sakwa nie wypięła nam się u góry. Ponadto zabezpiecza przed niepotrzebnymi drganiami i tarciem materiału o poprzeczki bagażnika. Dolny zaczep spełnia jeszcze jedno pożyteczne zadanie – w pewnym stopniu chroni przed kradzieżą sakw, gdy jesteśmy w sklepie. Nie tak łatwo bowiem jest ściągnąć sakwę z bagażnika – trzeba wiedzieć po pierwsze jak to zrobić, a także działać przy tym spokojnie i precyzyjnie. A gdy rower jest na widoku, trudno mi wyobrazić sobie złodzieja, który ze stoickim spokojem będzie „gmerał” przy naszej własności. Gumy dolnego haka, po latach mogą sparcieć – ja mam nadal te same, ale w razie czego – można je wymienić kupując nowe, które kosztują grosze i z tego co widzę na stronie producenta są „ulepszone” w stosunku do tych z 2009 roku.

Fot. 9: Sierpień 2021. Oryginalny naciąg z 2009 r. przetrwał do tej pory.
Fot. 10: Nowy, wzmocniony naciąg sakwy (cena: 9 zł) https://crosso.pl/pl/produkt/naciag/

Szwy. Firma Crosso nie klei sakw, ale zgrzewa nylonowy materiał w miejscu łączenia. Jest to duża zaleta. Tak stworzony produkt jest o wiele bardziej wytrzymały i wodoodporny. W zasadzie stanowi jedną, zlaną całość.

Fot. 11: Spód sakwy. Widać miejsce zgrzewu materiału. Wygląda na jednolitą całość.

Kiedy kupiłem sakwy 12 lat temu (zaraz na początku), zauważyłem, że u góry, w rogach, w miejscu gdzie plastikowa płyta usztywniająca sakwy „załamuje” materiał, szwy jakby delikatnie zaczęły puszczać (tylko od zewnętrznej strony, wewnątrz czegoś takiego nie zauważyłem).

Działo się to głównie wtedy, gdy sakwa była wożona prawie pusta i jej górna część zwisała na płytce usztywniającej. Poradziłem sobie z tym w taki sposób: Przede wszystkim przestałem jeździć z sakwami „na pusto” (krótkie wycieczki podmiejskie). W miejscu, gdzie róg płyty u góry dotykał tkaniny PVC, w trakcie podróży wpychałem kawałek worka lub skarpetkę, aby to miejsce nie było „ostre”, ale obłe. Rezultat był taki, że nadal w tych miejscach szwy trzymają i nie ma nieszczelności.

Sakwy a bagażnik. Na nieoryginalnym bagażniku sakwy Crosso Dry Big woziłem przez 6 lat. Wewnętrzna strona sakw ocierała się o zbyt wypukłe poprzeczki, niszczyła od strony bagażnika – musiałem więc stosować specjalne dystanse zrobione z gum/ekspanderów (owijałem gumy wokół prętów bagażnika).

Fot. 12: Tył sakwy. Widać obtarcia i ślady po nieoryginalnym bagażniku.

Nabyte doświadczenie sprawiło, że teraz kilka razy się zastanowię zanim kupię nieoryginalny bagażnik, bo na firmowym od Crosso takiego problemu nie ma.

Wytrzymałość. Materiał, z którego wykonane są sakwy nie jest niezniszczalny. Nie ma rzeczy niezniszczalnych. Jeśli przejedziesz sakwą po betonie – ślad zostanie, zedrzesz wierzchnią warstwę PVC albo zrobisz dziurę. Otarcia wyglądają nieładnie. Jeśli ktoś z tyłu zahaczy ci o sakwę oponą swojego roweru – powstały wówczas czarny ślad będzie praktycznie nie do usunięcia. O sakwy, jeśli mają służyć długo, trzeba po prostu dbać, a nie rzucać z rowerem bez stopki prosto na asfalt (wiem co piszę, bo widziałem takie praktyki).

W 2019 roku w czasie wyprawy przez góry Kirgistanu, agresywny pies zatopił kły w jednej z moich sakw. Chwycił dolny róg wypchanej po brzegi torby. Sakwa zyskała „pamiątkę” w postaci dwóch dziurek po psich kłach (przez 10 lat użytkowania nie miała żadnej). Gdy wróciłem do Polski, dziury załatałem z pomocą zestawu naprawczego, który można nabyć wraz z klejem u producenta.

Fot. 13: https://crosso.pl/pl/produkt/zestaw-naprawczy/

Nawiasem mówiąc podczas tamtej wyprawy bardzo „postarzałem” sakwy, gdy pewnego razu w górach trafiły one do przerdzewiałej skrzyni narzędziowej samochodu ciężarowego, którym postanowiłem się trochę podwieźć. Po tej krótkiej przejażdżce torby utraciły swój dawny blask – mają zarysowania i ślady po smarze, których nie mogę niczym doczyścić.

crosso dry big
Fot. 14: Sakwy po wyprawie do Kirgistanu w 2019 r.

Pojemność. Trzeba przyznać, że sakwy są bardzo pojemne (2×30 litrów). Nie zawsze trzeba też rolować je trzy razy, aby ochronić zawartość przed deszczem. Szczególnie wieczorami, po zakupach, gdy rozglądam się za noclegiem, worki wypchane są po same brzegi. Trochę mi żal, że firma Crosso nie produkuje (przynajmniej na razie) takich akcesoriów jak np. organizer do sakw. W 2016 r. kupiłem siateczkowy organizer 3-poziomowy z zamkami błyskawicznymi, uszyty właśnie pod te konkretne sakwy. Genialna sprawa. Niestety po krótkim czasie już nie był dostępny. Był szyty na małą skalę i zniknął ze sprzedaży tak szybko, jak się pojawił. A widziałem, że zainteresowanie było duże. Do dnia dzisiejszego ludzie pytają o ten organizer na forach internetowych. Polecam jako super dodatek do sakw Crosoo Dry Big – znacznie ułatwia i przyśpiesza pakowanie, a sakwy stają się bardziej wysmukłe i wyprofilowane – mają bardziej foremne kształty, zawartość „nie rozlewa” się na boki.

crosso dry big recenzja organizer
Fot. 15: Siateczkowy, trzypoziomowy organizer do sakw Crosso Big Dry.

Utrzymanie w czystości. Sakwy wykonane z plandeki PVC są bardzo łatwe w utrzymaniu czystości. Często zdarzały mi się błotniste, górskie drogi albo przeciwnie – wyschnięte szutry, po których przejeżdżające auta zostawiały chmurę białego pyłu. Pył ten osadzał się na rowerze i bagażach. Jak taką zakurzoną sakwę schować później do namiotu, gdzie się śpi? W przypadku Crosso Dry Big problem nie istnieje – wystarczy odrobina wody, szmatka, chusteczka lub ręcznik papierowy – przecieramy i po kłopocie. Ja używam też chusteczek nawilżanych albo – jeśli jestem w mieście i widzę ręczną myjnię – podjeżdżam, zamykam szczelnie sakwy i myję jak auto – prosto z węża.

crosso dry big smoła
Fot. 16: Górski Karabach 2016 – nie było jak przejechać. Jechaliśmy po świeżym asfalcie.

Uwaga! Należy unikać jazdy po świeżo wylanym asfalcie! Powyższe zdjęcie przedstawia sytuację z którą mieliśmy do czynienia w Górskim Karabachu. Nie było możliwości przejechać inaczej niż po świeżo wylanej nawierzchni (w upale). Było to w 2016 r. i wygląda na to, że mój towarzysz Marek w jakiś sposób doczyścił sakwy, bo na kolejnych wyprawach smoły u niego nie widziałem.

Zaletą tkaniny PVC jest też to, że gdy po podróży w deszczu wchodzimy z mokrymi sakwami do namiotu – wystarczy kawałek ręcznika papierowego, aby sakwy wytrzeć z wierzchu do sucha, zabezpieczając w ten sposób podłogę namiotu przed zbędną wilgocią.

Funkcje niekonwencjonalne. Ponieważ podróżuję najczęściej rowerem w sposób prawie samowystarczalny (niezależny), muszę dbać m.in. o pranie przepoconej odzieży. Kilka lat temu wpadłem na pomysł, który bardzo mi ułatwił podróżowanie z namiotem. Sakw Crosso Dry Big użyłem jako miski na pranie! Do pustej sakwy wlewam najpierw zimną wodę, a potem dolewam gorącej. Temperatura powinna mieć około 40 stopni – czyli woda nie może parzyć. Do środka dodaję proszku w płynie, wrzucam ciuchy, sakwę zamykam na 20 minut. Potem tę samą sakwę używam do płukania i pranie gotowe. Prałem tak przez ostatnie 4 lata. Ciuchy są świeże i skutecznie doprane, a szwy sakw nadal trzymają i są szczelne.

Sakwa – bukłak. Pewnego razu w Gruzji rozbiliśmy się z kolegami przy górskiej rzece, która była brunatna po ostatnich deszczach. Chciałem zrobić pranie. Potrzebowałem dużo wody. Kilka kilometrów dalej znajdowała się mała stacja benzynowa. Założyłem puste sakwy na bagażnik i bez problemu przetransportowałem ze stacji „kranówkę” w ilości łącznie chyba 20 litrów!

Sakwy poszerzają również przestrzeń bagażnika – można na nich oprzeć długi namiot, w tym także samorozkładający się namiot w kształcie koła po złożeniu, dodatkowy wór transportowy lub duży panel słoneczny.

Fot. 17: Suwałki. Początek drugiej wyprawy – Wschodnia Granica Polski 2009.
Fot. 18: Islandia 2017 – konieczny był dodatkowy wór transportowy na ciepły śpiwór

Sakw używałem też niejednokrotnie do podpierania (zapierania) ścian namiotu głównie na Islandii, gdy wiał silny i nieustający wiatr połączony z opadami deszczu. Wilgotne ścianki sypialni namiotu dotykały wówczas nie śpiwora, ale wypchanych, wodoodpornych sakw. Podczas tej samej wyprawy sakwy służyły za wiatrołap podczas gotowania poza namiotem. Na Islandii przeważają puste przestrzenie i trudno jest zagotować wodę bez osłony. Oczywiście tutaj trzeba bardzo uważać zachowując bezpieczną odległość od kuchenki, żeby przy okazji nie „uwędzić” też sakwy.

Sakwa jako „bagaż podręczny” w samolocie. Sakwy Crosso Dry Big idealnie nadają się na bagaż podręczny do samolotów. Chodzi tutaj o odpowiednie wymiary. Torba przechodzi przez lotniskowe „wymiarówki”. Pozwala to zmniejszyć znacząco koszt biletu lotniczego. Rower i „sprzęt sportowy” (namiot, druga sakwa, część ciuchów, kosmetyczka, itp. pakuję do kartonu, którego łączna waga nie może przekroczyć 32 kg), a resztę ekwipunku – tj. całą ciężką elektronikę, oraz torbę na kierownicę wciskam do sakwy – mojego bagażu podręcznego, który mam w samolocie pod nogami albo nad głową w luku bagażowym. W ten sposób nie płacę za dodatkowy bagaż rejestrowany.

Środki ostrożności, zabezpieczenie przed kradzieżą. Gdziekolwiek podróżujemy – nie ważne czy przez kraje zachodnie, wschodnie czy południowe – ostrożności nigdy za wiele. Trzeba sobie zadać podstawowe pytanie – czy bardziej zależy nam na tym, aby się wyróżniać i „wpadać wszystkim w oko”, czy na tym, by nasz sprzęt był bezpieczny. Niestety trzeba wybrać jedno z dwojga, bo jak wiadomo „okazja czyni złodzieja”, a błyszczące się, nowiuteńkie, kolorowe sakwy na „wypasionym” rowerze, w krajach niezamożnych często postrzegane są jako oznaka luksusu (mimo że przecież to tylko rower a nie mercedes). Przez 12 lat nie zdarzyła mi się kradzież. W 2019 r. mojemu koledze ukradziono sakwy w centrum Europy, na stacji kolejowej w Pradze, gdy wróciliśmy z 3-tygodniowej wyprawy po Kirgistanie (miał je przy sobie, ale przysnął na chwilę na ławce). Mimo monitoringu nie odzyskał swojej własności. Innym razem byliśmy w armeńskim mieście we trzech. Dłuższa chwila postoju, samo centrum. Rowery oczywiście wzbudzały zainteresowanie (w armeńskich wioskach dzieci krzyczały: amerykańce jadą, amerykańce!). W pewnej chwili podszedł do kolegi jakiś szemrany typek i zaczął wypytywać o rower, ile taki rower może kosztować. Kolega przyzwyczajony do takich pytań zaczął od razu wszystko podliczać, podał kwotę. Ormianin, gdy to usłyszał, powiedział żebyśmy nie odjeżdżali i że zaraz będzie z powrotem. Kolega chwilę pomyślał i zasugerował, żebyśmy się zwijali, bo mu się to nie podoba. Chcę przez to powiedzieć, że na długich wyprawach lepiej się zbytnio nie wyróżniać. Zapobiegliwi sakwiarze często postarzają sztucznie swój sprzęt. Podobnie rzecz ma się z sakwami. Gdybym teraz miał się decydować na nowe sakwy, wybrałbym bardziej stonowany kolor, najlepiej czarny, może oliwkowy. Po pierwsze na czarnym nie widać tak brudu, a po drugie, jak się go „postarzy” nie będzie wyglądał atrakcyjnie.

Dla bezpieczeństwa najlepiej podróżować co najmniej w dwie osoby. Wówczas jedna osoba idzie na zakupy, a druga pilnuje sprzętu. Rozwiązanie genialne w swej prostocie!

Podsumowując – sakwy Crosso Dry Big zaskakują swoją trwałością, pojemnością, a przy tym prostotą i łatwością utrzymania ich w czystości. Są to sakwy na lata, które z czystym sumieniem polecić mogę na wszelkiego rodzaju wyprawy mniejsze i większe. Na pewno nie zawiodą!

crosso dry big czarnogóra
Fot. 19: Czarnogóra 2000 m n. p. m. – Rowerowa wyprawa Bałkany 2014
Fot. 20: Wschodnia granica Polski 2009



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *