Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 – recenzja. Na początku wpisu chciałbym zaznaczyć, że tekst nie jest reklamą żadnej firmy i nie ma charakteru komercyjnego. Nikt mi nie płaci za poniższą recenzję. Przetestowałem sprzęt w trudnych warunkach i dzielę się jedynie spostrzeżeniami oraz wskazówkami. Być może pomogą one komuś  przy dokonywaniu wyboru namiotu wyprawowego?

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Mając na uwadze doświadczenia ze zbyt długim czasem rozkładana ultra-kompaktowego namiotu Quechua, na wyprawę po Kaukazie postanowiłem kupić najmniejszą wersję samorozkładającego się krążka również tej firmy. 1-osobowy namiot Quechua 2 Seconds Easy po złożeniu stanowi okrąg o średnicy 55 cm.

To 10 cm mniej, niż pierwotna wersja 3-osobowa. Zdecydowanie ułatwia to transport na bagażniku rowerowym. Wygląda przede wszystkim estetyczniej, choć dostęp do tylnych sakw nadal jest zablokowany.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Metalowe szpilki od razu zastąpiłem aluminiowymi, zaostrzonymi na końcach. Przy 10 aluminiowych szpilkach obniżyłem wagę namiotu o jakieś 180 g (w sumie ok. 2,5 kg), a zaostrzone końcówki lepiej wbijały się w ziemię. Namiot jest kolejną już wersją samorozkładającego się kółka. Dodano plastikowe klipsy i paski do łatwiejszego składania.

U wejścia przyszyty został daszek, lecz jest on nadal za krótki, by można było uniknąć lania się deszczówki do środka.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Daszek namiotu jest zbyt krótki, aby w pełni chronić przed dostawaniem się deszczu do środka, przy otwartych drzwiach.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Widok daszku namiotowego od wewnątrz.

Wewnętrzne kieszenie boczne umieszczone u góry ścianek pełnią nie tylko rolę schowków, ale również odciągają materiał sypialni od tropiku, co jak wiadomo jest ważne, gdy na zewnątrz leje jak z cebra.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Sypialnia wyposażona jest również standardowo w górny haczyk do mocowania lampki.

Różnica największa między tą wersją a poprzednimi, tkwi w systemie wentylacji. Może „system” to za duże słowo, ale na pewno przewiewność jest większa w nowszej, ciasnej jedynce, aniżeli w dużej trójce. Dzieje się tak prawdopodobnie za sprawą klapy tylnego okienka. W starym namiocie okienko „otwierało” się za pomocą jakiegoś tekturowego paska obszytego materiałem i przyczepianego na rzepy. Ów pasek się giął, a okienko mimowolnie zamykało. Teraz klapę podnosimy odciągając ją dodatkowym sznurkiem, co zapewnia dobrą wentylację, może nawet aż za dobrą, oraz poprawia stabilność namiotu.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Właśnie – nie zawsze duża przewiewność w namiocie jest pożądana. Namiot testowałem za pierwszym razem nad Zalewem Mietkowskim i w Rudawach Janowickich w czasie majówki 2016. Temperatury w nocy spadały do 3-4 stopni (powyżej zera). Pomijając parametry śpiwora i ubiór (czapka, polar, kaptur śpiwora, itd.), w namiocie tak zawiewało chłodnym powietrzem, że ciężko było spać. Co chwila się budziłem, czując na twarzy podmuchy. W związku z tym, drugiej nocy po pierwsze zakopałem ściółką leśną boczne, przyziemne „wywietrzniki” namiotu, a po drugie – zamknąłem klapę tylnego okienka. Nie da się jej zamknąć na rzep, bo go nie ma. Jeśli nie naciągniemy klapy przyszpilonym do gruntu sznurkiem – materiał będzie sobie fruwał na wietrze, hałasując przy tym niemiłosiernie. Zamykając więc okno, sznurek „przekołkowujemy” jak najbliżej namiotu. Wykonanie tych dwóch czynności sprawi, że nie będzie nam w nocy wiało w twarz.

Rudawy Janowickie trekkingowo.pl

Drugi test namiotu w Rudawach Janowickich. Po lewej stronie namiotu widać ściółkę, którą zasypałem przed nocą boczne otwory wentylacyjne, w celu ochrony przed zimnem (tylko 3 stopnie w majową noc).

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Jezioro Sevan, Armenia. Widać tutaj tylny odciąg klapy okienka, który jest przymocowany jak najbliżej namiotu, pod kątem, aby przy silnym wietrze i niskiej temp. w nocy, wentylacja była zamknięta.

A gdyby było zbyt duszno, uchylamy u góry drzwi namiotu. Wejście sypialny w górnej części ma moskitierę, która również pełni funkcję wentylacyjną.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Moskitiera, a zarazem otwór wentylacyjny na górze przedniego wejścia jest praktycznie niewidoczny.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Moskitierę również można opuścić niżej…

Pamiętam jak jednej nocy w Gruzji lub Armenii obudziło mnie nagłe uczucie braku powietrza. Poczułem się klaustrofobicznie, zrywając się ze snu myślałem, że paznokciami chyba rozszarpię tropik, bo nie mogłem znaleźć noża. Na szczęście udało mi się wymacać w porę zamek wejścia i błyskawicznie wychylając głowę na zewnątrz zachłysnąć świeżym powietrzem! Tamto zdarzenie nauczyło mnie dostosowywać co noc namiot do panujących warunków atmosferycznych. Jeśli miało być zimno, zamykałem tylną klapę uchylając tylko nieznacznie drzwi z przodu.

Wodoodporność namiotu jest zadowalająca. Nie mam do czego się przyczepić. Tropik przetrwał najgorsze gruzińskie ulewy w górach (tydzień czasu, dzień w dzień deszcz).

Podłoga, jak w większości namiotów, podatna jest na przebicia zwłaszcza na ścierniskach. Jeśli wybieramy się do „ciepłych krajów” dochodzą także osty i inne kolczaste „kuleczki” leżące często swobodnie w trawie. Niestety dowiadujemy się o nich dopiero, gdy kłuje nas coś w podeszwę buta, klapka lub mamy kapcia w oponie.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Takich kolców nie wytrzyma żadna podłoga namiotu…

Podłoga mojego namiotu nie raz odczuła „kłucia” od spodu. I na pewno ma jakieś małe dziurki. Na szczęście dmuchanej maty leżącej na podłodze nie udało mi się przedziurawić. Nigdy też nie miałem powodzi w środku, nawet jeśli trafialiśmy z kumplami na „obficie” nawadniane sady. Tak, tak… Kolega mnie obudził kiedyś w nocy z krzykiem, że ma powódź w namiocie. Wyjrzałem i mimo że dookoła był podmokły grunt, kałuże wody w trawie, w środku namiotu miałem suchutko, więc nawet nie decydowałem się przesuwać dobytku w inne miejsce. Podłoga wytrzymała również duże cielsko armeńskiej żmii, która nocą wpełzła pod namiot przepychając się pyskiem na tyle mocno, iż cała konstrukcja zaczęła się ruszać, a z nią również mata, na której spałem.

Odporność namiotu na wiatr miałem okazję zaobserwować już pierwszego dnia w Gruzji, kiedy to rozbijając się na pagórkowatym pastwisku, kilkanaście kilometrów przed Kutaisi, zerwał się silny, porywisty wiatr. Podmuchy przewracały rowery. Mieliśmy z kolegą namioty rozbite kilka metrów od siebie. To co robił wiatr z jego namiotem było nie do uwierzenia. Mimo, że również Quechua, ale najtańszy model na klasycznym stelażu, giął się we wszystkie możliwe strony, jak przy rzutowaniu i przekształceniach wektorowych różnego rodzaju grafiki na komputerze. Kładł się prawie do samej ziemi. Mój, nawet nieosznurowany stał prawie niewzruszenie. Po naciągnięciu sznurków skutki podmuchów w ogóle nie były zauważalne. Za to ten drugi namiot każdej nocy trzeba było ustawiać w jakimś osłoniętym od wiatru miejscu.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Rankiem na wysokości prawie 2000 m namiot jest już pozwalniany z odciągów. Trzyma się tylko na 4 szpilkach podłogowych i mimo silnego wiatru nawet na tych 4 punktach zaczepienia stelaż nie odkształca się jakoś specjalnie…

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Czas składania namiotu nieznacznie się wydłużył przez dodane klipsy. Klipsy te m.in. pozwalają lepiej skompresować namiot utrzymując go w ładnym, okrągłym kształcie. Jak ktoś chce elegancko spakować namiot, to może pospinać również te zaczepy, ale nie ma takiej potrzeby.

Do wad namiotu tradycyjnie należy mały przedsionek albo w ogóle jego brak. Jeśli chcemy wystawić buty na zewnątrz, a jednocześnie chronić je przed potencjalnym deszczem, muszą być ustawione jeden za drugim. Przestrzeń z przodu namiotu, między tropikiem a sypialnią jest bowiem tak wąska, że obok siebie nie da się ich ustawić.

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Jak widać, w „przedsionku” nie ma za wiele miejsca…

Wreszcie, należy to podkreślić, namiot w wersji jednoosobowej jest bardzo ciasny. Z trudem mieści się w nim jedna osoba z sakwami tylnymi i torbą na kierownicę. Gdyby był większy przedsionek, problem by nie istniał. Jest to koszt, jaki trzeba ponieść chcąc wozić na bagażniku krążek, który nie będzie zeń za dużo wystawał. Mam 1,73 m wzrostu, a dotykam jak nie głową, to stopami końców sypialni. Czytałem, że wysokie osoby radzą sobie śpiąc po przekątnej namiotu. Ja jednak wysokim osobom nie polecam modelu jednoosobowego. Jest tak niski, że nawet ja z trudem w nim siadam.

Sam zdecydowałem się na takie właśnie rozwiązanie konstrukcyjne namiotu z jednego powodu – czas rozkładania/składania. Nie jeden raz, po całodziennej jeździe, moi koledzy z zazdrością patrzyli na rozbijany w kilka sekund namiot, do którego można było od razu, nawet bez wbijania czterech podstawowych szpilek, wrzucić bagaż i ciuchy, by uniknąć przemoczenia sprzętu w trakcie nadciągającej burzy. Gdy sprzęt był już bezpieczny, można było tańczyć i myć się w deszczu! 🙂 Często, gdy moi kamraci nadal rozbijali swoje namioty, ja już gotowałem sobie obiad.

Jeśli więc nie przeszkadza Wam nieporęczny i niekompaktowy gabaryt złożonego namiotu ani jego mała przestrzeń, zdecydowanie polecam samorozkładającą się jedynkę!

A tak złożony namiot prezentuje się na bagażniku! Jak widać płaski okrąg przypięty tylko jednym ekspanderem, można wykorzystać jako dodatkową „półkę” lub „suszarkę” :)…

PS Widziałem już w tamtym roku w sklepie ten sam typ namiotu, ale ze specjalną, srebrną powłoką odbijającą światło słoneczne. Obniża to temperaturę wewnątrz o kilka czy nawet kilkanaście stopni powodując, że nie budzimy się wcześnie rano w totalnej saunie. Sypialnia z kolei ma kolor czarny, nie przepuszczający światła. Możemy wówczas spać nawet w dzień w totalnych ciemnościach. Może warto byłoby rozważyć zakup takiego właśnie sprzętu? Problem polega jedynie na tym, że bardzo go widać z daleka, a kiedy biwakujemy na dziko, nie zawsze nam zależy na „dobrej widoczności” :).

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 1 trekkingowo.pl

Kto znajdzie zakamuflowany namiot? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *