Kirgistan niebezpieczeństwa

To było miasto – widmo. Z gospodarstwa wybiegł agresywny pies. Podbiegł do roweru i mimo że już praktycznie nie jechałem ugryzł… Nie wiedziałem co się dzieje, straciłem równowagę i się wywaliłem. Pies pobiegł do zagrody, a stamtąd wyszedł z kolei, śmiejący się histerycznie, jak wariat, właściciel. Czytaj dalej…

Jurta

Było ciemno, zimno, wiał przenikliwy wiatr. Zjeżdżałem rowerem z wysokości 3 tysięcy metrów w samym tylko krótkim rękawie i spodenkach. Zauważyłem oświetloną jurtę na kawałku płaskiego terenu… Ramil robił coś przed jurtą. Podszedł zaciekawiony… Czytaj dalej…